Pierwszy numer już wkrótce
 

Archiwalne wpisy

Znakomita wiadomość dla fanów ekstremalnych wrażeń! W Londynie możemy bowiem skorzystać z nie lada atrakcji, jest nią najdłuższa i najwyższa zjeżdżalnia na świecie.

 

Znajduje się ona na słynnej wieży ArcelorMittal Orbit. Otwarcie zaplanowano co prawda na dzień 24 czerwca bieżącego roku, lecz chętni mogą już nabywać bilety. Ogromna konstrukcja ma siedemdziesiąt cztery metry wysokości oraz sto siedemdziesiąt osiem metrów długości. Projektanci podzielili ją na trzydzieści części (po drodze spotkamy dwanaście zakrętów).

Czas zjazdu wynosi około czterdziestu sekund, a prędkość zjazdu dojść może do ponad dwudziestu kilometrów na godzinę. Część tunelu ma być przezroczysta, zatem piękne widoki będą swego rodzaju bonusem, dodatkową atrakcją. Bilety kosztują 15 funtów. Sam obiekt powstał z okazji Olimpiady w 2012 roku.

Z niecierpliwością oczekujemy otwarcia gigantycznej zjeżdżalni – z pewnością zapowiadają się niesamowite wrażenia! Skorzystać mogą z niej wszyscy, którzy nie mają lęku wysokości i lubią sporą dawkę adrenaliny!

Słynna wytwórnia przymierza się do stworzenia na terenie Londynu ogromnego lunaparku. Z zapowiedzi wynika, iż będzie to przedsięwzięcie przygotowane z wielkim, iście hollywoodzkim rozmachem!

Amerykańska wytwórnia filmowa założona została przez Adolphha Zuckora w roku 1912. Już od początku swej działalności zajmuje się ona produkcją oraz dystrybucją filmów. Jej siedziba znajduje się w Hollywood. Wyprodukowała ona wiele tysięcy hitów filmowych, wspomnieć warto choćby o Gorączce sobotniej nocy, Diabeł jest kobietą czy Lara Croft: Tomb Rider.

Jak na razie nie ma jeszcze wielu konkretnych informacji dotyczących przedsięwzięcia. Wiadomo tylko, że będzie to ogromny projekt łączący lunapark, teatry, kina, restauracje oraz baseny.

Na szczegóły przyjdzie nam prawdopodobnie do przyszłego roku. Ze wstępnych ustaleń wynika, iż ten ogromny park rozrywki otworzy swe podwoje dla zwiedzających nie wcześniej, niż w 2021 roku. Z niecierpliwością czekać będziemy na pierwsze efekty prac!

 

Tradycyjne sposoby spędzania majówki to już przeszłość. Na długi weekend majowy zapraszamy na największe święto smakoszy posiłków prosto z rusztu w Parku Rozrywki EnergyLandia w Zatorze!

Entuzjaści pysznego jedzenia, picia oraz dobrej zabawy znajdą tu coś dla siebie! Przez żołądek postaramy się trafić do serc wyśmienitymi daniami i przekąskami. W tym dniu kuchnią zawładną:

- Jarosław Bieńkowski - mistrz grillowania (III miejsce w Pucharze Europy), finalista ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów kulinarnych oraz uczestnik wielu prestiżowych kursów i szkoleń m.in. Wojciecha Modesta Amaro, czy Kurta Schellera.

- Robert Głyda - ekspert kulinarny Tom-Gast, doradca wyposażenia gastronomicznego HoReCa.

 

Karkówka, kiełbasa, oscypek, grillowane warzywa (cukinia, bakłażan, papryka), kolba kukurydzy, ale także sałatki grecka, z kurczakiem, czy łososiem. To tylko przedsmak naszego majówkowego święta.

Przypominamy, że planowane wydarzenie jest imprezą towarzyszącą. Oznacza to, że każdy gość Energylandii będzie mógł wziąć w nim udział, nie martwiąc się o zakup dodatkowych biletów. Cennik biletów wstępu do parku rozrywki Energylandia dostępny jest na naszej stronie internetowej: www.energylandia.pl/cennik/cennik-indywidualny


Patronem medialnym wydarzenia jest Telewizja Silesia TVS

 

Już trzydziestego kwietnia ponownie otworzy swe podwoje chorzowski lunapark. Wszystkich odwiedzających będzie czekała nie lada gratka! Obecnie na terenie obiektu trwają intensywne przygotowania. Co zatem czeka na nas?

 

Otóż pojawić się mają nowe atrakcje. Jedna z nich jest na tyle unikatowa, że nie skorzystamy w żadnym innym miejscu w świecie. Jak na razie spory fragment parku pokryty jest ogromną góra piachu. Powstanie tam Diamond River. W tym urządzeniu odwiedzający będą mieli okazję przejechać się w wodnym torze czterema łódkami (z których każda pomieścić może szesnaście osób) . Zjazd do wody pod kątem 60 stopni – zapowiadają się naprawdę niesamowite przeżycia dla wszystkich, którzy uwielbiają wręcz dużą dawkę adrenaliny!

Dyrektor lunaparku informuje, iż ta atrakcja ma być niejako preludium do tego, co będzie czekało nas w Wesołym Miasteczku w roku 2020, zapowiadają się bowiem gruntowne zmiany. Z Diamond River skorzystamy od drugiego lipca bieżącego roku, lecz i wcześniej czeka na nas mnóstwo fascynujących przeżyć i atrakcji. Od końca kwietnia udostępnione będą 34 urządzenia, zaś w lipcu dołączą do nich kolejne - prócz Diamond River także Electric Link oraz Magical Postal Service. Z pewnością zarówno dla rodzin z dziećmi, jak i dla miłośników ekstremalnych wrażeń, nie zabraknie atrakcji w odnowionym Wesołym Miasteczku w Chorzowie!

Już od trzydziestego kwietnia na wszystkich odwiedzających Śląskie Wesołe Miasteczko czekało będzie mnóstwo niespodzianek. Całość obiektu podzielono bowiem na specjalne strefy tematyczne, a kolejne urządzenia będą stopniowo oddawane do dyspozycji gości.

 

Fanów sporej dawki adrenaliny czeka nie lada gratka – pojawić ma się bowiem ekstremalna huśtawka, której pasażerowie poddani będą przeciążeniom na różnych poziomach. Wiele osób z niecierpliwością czeka także na kolejkę poruszającą się po wodnym torze.

Wspomnieć warto, że obecnie lunaparkiem zarządza grupa Tatry Mountain Resorts, która jednocześnie zawiaduje słynną słowacką Tatralandią.

Przez cały maj Śląskie Wesołe Miasteczko odwiedzać będziemy w soboty i niedziele, ma być ono także czynne w Dniu Matki, 26 maja. Do dyspozycji gości przygotowano darmowy parking. Warto wiedzieć, iż w dniach 30 kwietnia – 24 czerwca bilety będą tańsze, dzień później zaś pojedyncze podrożeją o 4 złote, a rodzinne o 10 zł.

Pewnym jest, że na mieszkańców Śląska oraz przyjezdnych turystów czekała będzie w „odświeżonym” lunaparku ogromna ilość atrakcji!

 

Już wkrótce mieszkańcy Wrocławia oraz turyści korzystać będą mogli z Parku Trampolin. Jump Hall, bo tak brzmi jego nazwa, mieścił się będzie przy Parku Zachodnim (ulica Szybowcowa). To pierwsza tego typu atrakcja na terenie naszego kraju.

 

Całość podzielona ma być na kilka stref. W rekreacyjnej znajdzie się aż dwanaście trampolin oraz basen wypełniony gąbkami. Strefa Dunk oferować ma trampolinowe ścieżki, na zakończeniu których znajdą się kosze. W strefie akrobatycznej ulokowane zaś mają być wersje profesjonalne. Co jeszcze oferować ma Jump Hall? Dwie sale zabaw dla dzieci, sala do tańca, streetworkoutu oraz parkouru.

Pomysłodawcy zapewniają, że to jeszcze nie koniec atrakcji – jednak na razie część z nich pozostanie tajemnicą. Goście mają bawić się i trenować pod okiem wykwalifikowanej kadry trenerskiej. Twórca projektu, Przemysław Siemiński, podkreśla, iż zostaną uruchomione także liczne zajęcia grupowe i indywidualne: ćwiczenia aerobowe i trening funkcjonalny.

Kto będzie mógł skorzystać z tych atrakcji? Jump Hall już w połowie maja zaprosi zarówno dzieci powyżej trzeciego roku życia (z opiekunami), jak i dorosłych. Mówi się, że cena jednorazowego biletu wstępu wynieść ma około 25 złotych.

Trzeba przyznać, że miejsce owo jest dość nietypowe – a jednak Wunderland Kalkar w Niemczech przyciąga tłumy spragnionych wrażeń turystów. Ale jak doszło do jego powstania?

Otóż budowę elektrowni jądrowej SNR-300 rozpoczęto jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, prace zostały ukończone w roku 1985. Ta ogromna inwestycja kosztowała aż 4 miliardy dolarów, okazała się jednak projektem totalnie nietrafionym. Specjaliści orzekli bowiem, iż koszty paliwa są na tyle wysokie, iż nieopłacalne jest wytwarzanie paliwa. Po częściowym uruchomieniu elektrowni ostatecznie zamknięto ją w roku 1991.

Przez cztery lata obiekt był zupełnie bezużyteczny, jednak w 1995 roku na jego zakup zdecydował się pewien holenderski inwestor, który postanowił zamienić to miejsce w tętniący życiem park rozrywki. Jego plany się ziściły – wesołe miasteczko nazwano początkowo Kernwasser Wunderland, w 2005 roku zaś nazwę zmieniono na Wunderland Kalkar.

Aktualnie miejsce odwiedzane jest przez dziesiątki tysięcy turystów rocznie, zatem owa nietypowa przemiana okazała się jak najbardziej opłacalna!

Orki w dwunastu wodnych parkach rozrywki SeaWorld od lat były ogromną atrakcją dla zwiedzających. Postanowiono jednak, że te , które aktualnie żyją na terenie obiektów, będą ostatnim pokoleniem tego gatunku biorącym udział w show.

 

 

Na decyzję wpłynęło wiele czynników. Niezwykle istotnym stało się pokazanie w roku 2013 filmu dokumentalnego pt. Blackfish. W bardzo ostrym tonie krytykowano w nim zarówno warunki, w jakich żyją orki hodowlane wykorzystywane w show, jak i niebezpieczeństwo, jakie mogą z sobą nieść.

Jednym z powodów, dla których urocze ssaki znikną z SeaWorld, jest także śmierć ich trenerki, Dawn Brancheau. 25 lutego 2010 roku na Florydzie doszło bowiem do tragicznego wypadku. Jedna z orek wciągnęła swą trenerkę do wody, uderzając nią o brzeg basenu. Kobiety nie udało się uratować, bowiem obrażenia, które poniosła, były zbyt poważne.

Zmiany w SeaWorld rozpoczną się w przyszłym roku w parku wodnym w San Diego, następnie w San Antonio, po kolejnych dwóch latach zaś w San Diego. Przedstawiciele firmy informują jednak, iż orki do końca swoich dni pozostaną w miejscach, w których aktualnie się znajdują.

Sceptycy podkreślają, iż owa decyzja to bardziej chwyt marketingowy i wizerunkowy, niż rzeczywista i szczera dbałość o dobro tych sympatycznych zwierząt. Tak czy inaczej SeaWorld będzie odtąd musiało przyciągnąć turystów innymi atrakcjami.

 

Więcej obrażeń powstaje w wyniku zabawy na dmuchańcach niż na jakimkolwiek innym urządzeniu w parkach rozrywki – wiecej niż na kolejkach górskich – tak na temat bezpieczeństwa zabawy na urządzeniach dmuchanych wypowiedział się Jim Barber, rzecznik prasowy amerykańskiego Krajowego Stowarzyszenia Urzędników Bezpieczeństwa Parków Rozrywki. Bardzo duży popyt na dmuchańce i ich zwiększająca się popularność spowodowały, że klienci kierując się ceną oraz dostępnością nie zwracają uwagi na jakość i bezpieczeństwo. Wielu klientów nie jest do końca świadoma, jak powinno się bezpiecznie eksploatować urządzenia dmuchane. Dowodem tego są przerażające statystki wypadków, które mają miejsce na tych urządzeniach.

Dmuchańce już na stałe zagościły na imprezach masowych, takich jak: festyny, pikniki, święta miast czy dożynki. Obecnie nie tylko dostarczają rozrywki najmłodszym, pełnią także inne funkcje: służą do promocji, bądź stanowią element ozdobny. Dmuchańce dostępne na naszym rynku charakteryzują się różnorodnością kształtów, wielkości oraz kolorystyki, a najbardziej popularnymi – nie tylko w Polsce, ale niemal na całym świecie – są zjeżdżalnie dmuchane i zamki do skakania. Faktem potwierdzającym bardzo duże zapotrzebowanie na atrakcje tego typu jest ilość ich „producentów”, których w Polsce jest około 20.

Problem bezpiecznej zabawy na urządzeniach dmuchanych wielokrotnie podejmowany był przez wspomnianego już Jima Barbera, który mówił: „Bardzo chciałbym aby to wypadki na urządzeniach dmuchanych były rzadkością, niestety tak nie jest. Wypadki te maja miejsce bardzo często. Dmuchańce są prawdopodobnie najbardziej niebezpiecznymi urządzeniami do zabawy”. Wypowiedź tą zostawiam Państwa ocenie, jednakże w pewnym sensie nakreśla ona ryzyko zabawy na dmuchańcach szczególnie gdy ich jakość pozostawia wiele do życzenia oraz są one nieprawidłowo eksploatowane.

Z raportu przygotowanego przez Consumer Product Safety Commission wynika, że w 2004 roku,
w Stanach Zjednoczonych, z powodu obrażeń powstałych w wyniku zabawy na dmuchawcach, z pomocy szpitalnej skorzystać musiało około 4900 osób, zaś 4 osoby zginęły. W Polsce nie prowadzi się szczegółowych statystyk dotyczących ilości wypadków na dmuchańcach , ale uważam, że ma miejsce przynajmniej kilka wypadków rocznie i zazwyczaj spowodowane są złą eksploatacją lub nieprawidłową obsługą.

Nie tak dawno przecież obiegła Polskę wiadomość o niebezpiecznym wypadku, który zdarzył się  podczas festynu w Golejewku (woj. wielkopolskie). Wszyscy śledziliśmy wtedy w mediach informacje na temat stanu zdrowia chłopca przygniecionego przez kilkumetrową dmuchaną zjeżdżalnię. Silny podmuch wiatru przesunął dmuchańca, który spadł na 6-letnie dziecko. Do wypadku nie doszłoby, gdyby właściciel urządzenia zamocował zjeżdżalnię do podłoża za pomocą wymaganych 20 zabezpieczeń, a nie tylko 4. Ponadto urządzenie nie miało aktualnego orzeczenia technicznego.

Niestety gdy urządzenie o dużych gabarytach zostanie uniesione, staje się bardzo ciężkie do zatrzymania, nawet przez kilku rosłych mężczyzn. Uważam więc, że należy ciągle przypominać i uczyć, jak powinno wyglądać prawidłowe zabezpieczenie dmuchańców przed porwaniem ich przez wiatr.

 

Wytyczne dotyczące konstrukcji dmuchanych można znaleźć w europejskiej normie EN 14960 „Nadmuchiwany sprzęt do zabawy. Wymagania bezpieczeństwa i metody badań”.  Norma ta została opracowana w 2006 roku przez komitet CEN/TC 136, natomiast po wniesionych poprawkach, przetłumaczono ją w Polsce w 2015 roku. Obecnie norma obowiązuje niemalże we wszystkich krajach europejskich. Wielu mogłoby zarzucić, że norma ta jest zbyt rygorystyczna, jednakże jej wymogi nie mają na celu hamowania potrzeby zabawy u dziecka oraz zmniejszenia udziału nadmuchiwanych urządzeń na rynku. W rozdziale 4.1 „Wymagania bezpieczeństwa – zamocowanie”, znajdziemy informacje, jak powinien być zabezpieczony dmuchaniec przed wiatrem i przewróceniem.  Obecnie dostęp do szczegółowych danych pogodowych jest ogólnie dostępny. Złotą zasadą o której powinien wiedzieć i pamiętać każdy właściciel oraz operator sprzętu dmuchanego to: gdy prędkość wiatru jest większa niż 38 km/h (5 stopni na skali Beauforta) sprzętu dmuchanego się NIE ROZKŁADA. Norma wskazuje sposoby zabezpieczenia dmuchańców przed przewróceniem lub skutkami zbyt silnego wiatru, nakazują zamocowywać urządzenia nadmuchiwane poprzez:

-  zakotwienie

- lub system balastów

- lub inne urządzenia umożliwiające bezpieczne przymocowanie sprzętu do podłoża.

Dmuchańce stosowane na wolnym powietrzu najlepiej zakotwiczyć do podłoża za pomocą szpilek („śledzi”).  Szpilki powinny być odchylone względem podłoża pod kątem od 30o do  45o do siły wywieranej. Szpilki po wbiciu do gruntu nie mogą wystawać więcej niż 25 mm od poziomu podłoża.  Główki szpilki powinny być zaokrąglone. W miejscach, w których nie ma możliwości zakotwienia, należy zamocować urządzenie w inny, równie skuteczny sposób (worki z piaskiem, pojemniki z wodą, do uzbrojonego podłoża lub inne obciążniki). Norma ta nie wyklucza także możliwości zamocowywania urządzeń do maszyn ruchomych lub pojazdów, jednakże unieruchomionych będących pod kontrolą operatora urządzenia. Warunkiem koniecznym jest aby każdy punkt mocowania wytrzymał siłę 1600 N.

Częstym błędem wśród producentów jest niewystarczająca ilość punktów do zakotwienia. Bardzo łatwo możemy obliczyć, czy w naszych urządzeniach jest wystarczająca, minimalna ilość punktów do zamocowania. W załączniku normatywnym w normie PN EN 14960 przedstawiona jest metodologia obliczeń, która wygląda w następujący sposób:

 

Początkowo potrzebujemy wyznaczyć siłę , która działa na poszczególne boki, dla których wyliczamy ilość zakotwień.

gdzie

F = siła;

Cw = współczynnik oporu powietrza;

g = gęstość powietrza;

V = maksymalna prędkość powietrza;

A = powierzchnia eksploatowanego boku.

Za brakujące wartości przyjmujemy odpowiednio:

Cw = 1,5

g= 1,24 kg/m3

V = 11,1 m/sek. (wartość ta to średnia siła wiatru 6 wg skali Beauforda),

A = jest to powierzchnia określona za pomocą pomiaru i/lub obliczeń.

Znając siłę  F obliczamy ilość punktów zamocowania przypadających na dany bok  ; (1,5 jest współczynnikiem bezpieczeństwa), a uzyskany wynik zaokrąglamy w górę, przyjmując zakotwienie narożne za 50 % każdego boku.

Znając już wymaganą minimalną ilość punktów należy zwrócić uwagę także na liny między punktami mocowania a szpilkami. Średnica liny powinna wynosić od 18 mm do 45 mm - musimy pamiętać aby nie były to liny jednożyłowe z tworzywa sztucznego. Stosowane liny włókniste najlepiej gdyby spełniały wymagania norm EN ISO 9554 lub EN ISO 2307. Producenci, wyposażając w olinowanie szyte przez siebie dmuchańce,  mają obowiązek stosowania materiałów certyfikowanych, które wykazują
z jakiego materiału zostały zrobione oraz określają bezpieczne obciążenie robocze. Producent ma obowiązek dołączenia DTR (Dokumentacji Techniczno - Ruchowej).

Producent / sprzedawca przy sprzedaży dmuchańców powinien przeprowadzić krótkie szkolenie,
w którym ukaże sposoby poprawnego montażu urządzenia, zwracając szczególną uwagę na kotwiczenie. Należy także zadbać, aby nie zabrakło w zestawie szpilek do kotwienia oraz olinowania, ponieważ jest to integralna część urządzenia.

Kupując urządzenie, które spełni wytyczne opisane powyżej mamy pewność, że nasze urządzenie nie przewróci się, ani nie zostanie porwane przez silny wiatr, a nasi Klienci będą mogli czuć się bezpiecznie korzystając z naszych urządzeń.

AUTOR: mgr inż. Andrzej Buszek
Dyrektor Europejskiego Centrum Bezpieczeństwa Sportu i Rekreacji
www.bezpieczneplace.pl

Bydgoski Leśny Park Kultury i Wypoczynku jest popularnym miejscem spotkań mieszkańców. Trudno wszak się temu dziwić – na powierzchni ponad ośmiuset hektarów znajdziemy bowiem lunapark, ogród zoologiczny, ogród botaniczny oraz ośrodek rekreacji konnej. Niestety – już od kilku lat punkt ten jest obiektem zainteresowań podpalacza.

Pięć lat temu płonęła parkowa kolejka, w 2013 roku bar, w marcu bieżącego roku przy terenie ogrodu botanicznego ogień trawił liczne krzewy i drzewa. Na szczęście straż pożarna interweniowała bardzo szybko, zdołano w porę ugasić płomienie, by ogień nie rozprzestrzenił się. Świadkowie donoszą, iż widzieli w owym rejonie tajemniczego mężczyznę, nie udało się go jednak zidentyfikować.

Kilka dni temu próbowano zaś podłożyć ogień aż w trzech punktach znajdujących się na terenie Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku. Jego pracownicy podkreślają, iż założenie monitoringu na całości obiektu jest niewykonalne. Apelują zatem do wszystkich, którzy zobaczą tam ogień, aby kontaktowali się ze służbami mundurowymi. Aktualnie policja stara się ustalić sprawców.